fbpx
Tunel pod Sajdakiem

Top 10 mrocznych historii i tajemnic Dolnego Śląska

Travello » Gdzie pojechać? » Top 10 mrocznych historii i tajemnic Dolnego Śląska

Wieki wojen, przekazywanie sobie z rąk do rąk, bogactwo złóż naturalnych, rzeźba terenu dająca strategiczne możliwości… to tylko część czynników, które sprawiają, że historia Dolnego Śląska jest bogata i fascynująca. Ale także pełna tajemnic, czasem mrocznych, a czasem wręcz przerażających.

Tunel pod Sajdakiem
Tunel pod Sajdakiem, fot. Makartina, CC BY-SA 3.0

10. Zniknięcie Miedzianki

Położone w powiecie jeleniogórskim miasteczko, niegdyś tętniło życiem i słynęło z wydobycia miedzi oraz „złota z miedzianki” – wybornego piwa, produkowanego w lokalnym browarze. Dziś jednak próżno szukać tej dawnej Miedzianki. Miejscowość zniknęła z powierzchni ziemi na przełomie lat 60. i 70. Dlaczego?

Po wojnie Armia Czerwona zainteresowała się złożami rudy uranu, które położone były w okolicy Miedzinaki. W latach 1945-1954, w ramach działalności kopalni ukrytej pod kryptonimem Zakłady Przemysłowe R-1 (obejmującej również m.in. Kowary, Radoniów i Kletno) wydobyto 600 ton rud uranu, które odesłane zostały do Związku Radzieckiego. Wydobycie prowadzone było w sposób rabunkowy i bez zachowania należytej ostrożności, w efekcie czego miejscowość zagrożona była… zapadnięciem się pod ziemię.

W 1967 roku podjęto decyzję o likwidacji osady. Wysadzono kościół ewangelicki, zakazano jakichkolwiek remontów domów i w ciągu następnych kilku lat przesiedlono ludność Miedzianki m.in. do Jeleniej Góry. Budynki zrównano z ziemią.

9. Zagoniona osada w Górach Izerskich

Jeśli komuś zdarzyło się spacerować po Hali Izerskiej (np. do Chatki Górzystów na wyśmienite naleśniki), z pewnością uwadze jego nie umknęły kamienne ruiny fundamentów, poukrywane tu i ówdzie w wysokiej trawie. To pozostałości po Gross-Iser, nieistniejącej wsi, której korzenie sięgały 1630 roku, a która w szczycie swej świetności liczyła 38 bud pasterskich.

Gross-Iser, Domena Publiczna

Po II wojnie światowej wieś została zajęta przez Wojska Ochrony Pogranicza, zaś ludzie zostali przymusowo wysiedleni, przeważnie do leżącego nieco niżej Świeradowa-Zdroju. Wieś w ciągu 7 lat praktycznie zniknęła z powierzchni ziemi. Jedyny budynek, który przetrwał do dzisiejszych czasów – schronisko Chatka Górzystów – mieścił w sobie dawniej szkołę.

Co ciekawe, po stronie czeskiej znajduje się wieś Klein Iser (Jizerka), która również po 1945 została wysiedlona. Jednak w przeciwieństwie do Gross-Iser, udało się jej przetrwać i do dziś znajdują się tam zamieszkane domy.

8. Mauzoleum Totenburg

Na północnym zboczu góry Niedźwiadki w Wałbrzychu, wznosi się tajemniczy budynek – Mauzoleum Totenburg („Martwy Gród”), upamiętniające 170 tys. Ślązaków, którzy zginęli podczas I wojny światowej. Wzniesione zostało w latach 1936-1938 z inicjatywy Ludowego Związku Opieki nad Niemieckimi Grobami Wojennymi.

Mauzoleum Totenburg, fot. Bonio, CC BY-SA 3.0

I byłby to całkiem normalny obiekt pamięci, gdyby nie kilka szczegółów: architektura nawiązująca swoją stylistyką do starożytności, plac defilad, cztery lwy czuwające u stóp metalowej kolumny, na której palił się wieczny ogień… Miejsce to namiętnie wykorzystywane było przez nazistów do celebrowania różnego rodzaju świąt państwowych i propagandowych, ale mówi się także o uroczystościach o charakterze rytualnym czy okultystycznym (m.in. inicjacje nowych członków SS). Sam Totenburg miał mieścić także podziemia, które połączone były z zamkiem Książ. I rzeczywiście – budowla posiada podpiwniczenie, które nigdy dotąd nie została dokładnie przebadane.

Jakie tajemnice kryje Totenburg? Czy rzeczywiście jest to jedynie mauzoleum, czy może jednak miejsce praktykowania nazistowskiego, pogańskiego okultyzmu? Być może nie dowiemy się nigdy.

7. Pstrąże – miasto widmo

Położona w powiecie bolesławieckim wieś Pstrąże, niemal do końca II wojny światowej nie wyróżniała się niczym szczególnym. Sytuacja zmieniła się, gdy tereny te „oswobodziła” Armia Radziecka, która w raz z Ludowym Wojskiem Polskim, utworzyła na zachodzie naszego państwa swoją „zachodnią flankę”, w skład której wchodziły chociażby bunkry dowodzenia, znajdujące się na terenie Przemkowskiego Parku Krajobrazowego.

Pstrąże oficjalnie nie istniało na mapach. Stało się miastem zamieszkanym niemal wyłącznie przez żołnierzy i ich rodziny. W części wojskowej miasta, oddzielonej murami, stacjonowały radzieckie jednostki. Funkcjonował tam także skład ładunków jądrowych, choć informacja ta uważana jest za miejską legendę.

Poza tym, na terenie osiedla mieszkalnego znajdowały się bloki mieszkalne, przedszkole, szkoła, kawiarnia, plac zabaw oraz plac sportowy – wszystko odcięte od świata i okryte ścisłą tajemnicą.

Pstrąże zostało opuszczone przez Rosjan w 1992 roku, jednak z wielu względów (m.in. z powodu bliskości poligonu wojskowego, ćwiczenia wojsk specjalnych na terenie osiedla) pozostało terenem zamkniętym dla cywili i okrytym tajemnicą, wokół której narosło wiele legend.

Do niedawna Pstrąże stanowiło także Mekkę polskich miłośników Urbexu, jednak w ostatnich latach postępował proces wyburzania zabudowań. Legenda wciąż jednak pozostaje żywa.

6. Wilkołaki w Sudetach

Dość mało popularna legenda bazuje na historii związanej z niemiecką partyzantką tzw. werwolfem (z niem. wilkołaki). Temat wilkołaków w Sudetach pojawia się jednak w wielu kontekstach i w różnych miejscach. Do legendy nawiązuje chociażby horror Adriana Panka „Wilkołak” z 2018 roku, w którym zło znajduje ucieleśnienie w postaci krwiożerczych psów obozowych, które grasują po lasach po tym, jak zlikwidowane zostały filie obozów Gross-Rosen.

Temat wilkołaków pojawia się w filmach popularnego na YouTube, ale i kontrowersyjnego miłośnika historii – Dariusza Kwietnia. Niejednokrotnie wspomina on historię zasłyszaną w dzieciństwie, jakoby żołnierze radzieccy wraz z żołnierzami Wojsk Ochrony Pogranicza, tuż po wojnie mieli ścigać dziwne, pokryte sierścią, człekokształtne zwierzę, po torach biegnących w stronę tunelu pod Sajdakiem w Głuszycy. Z kolei w 2011 roku w Bielawie grasować miała małpa, której ostatecznie nikt chyba nie schwytał.

Czy zatem Sudety mają swoją własną kryptydę, tak jak Góry Skaliste mają swoją Wielką Stopę? Liczba przesłanek, które mogłyby za taką hipotezą przemawiać jest nikła, jednak zdecydowanie nie można też powiedzieć, że bliska zera.  

5. Mumia na receptę

To historia dość dobrze znana mieszkańcom Wrocławia. Przed wojną, na dzisiejszym placu Solnym (dawniej Saltzplatz), w modernistycznym budynku projektu Adolfa Radinga, mieściła się działająca od średniowiecza apteka (zapewne nie ta sama, ale w tym miejscu od wieków średnich zawsze JAKAŚ apteka była). Pewną osobliwością, która rozsławiała tę aptekę, była egipska mumia młodej kobiety, którą do Wrocławia sprowadził pod koniec XVI w. Laurentius Scholtz – lekarz, przyrodnik i kolekcjoner osobliwości. Krążyły plotki, jakoby proszek z mumii miał być dodawany do sprzedawanych tam leków, co zresztą nie jest takie dziwne, bo w XV wieku proszek z mumii uważany był za lek skuteczny praktycznie na wszystkie choroby.

Czy rzeczywiście mumia była dodawana do leków – tego nie wiadomo. Wiadomo jednak, że ostatecznie mumia trafiła do Muzeum Człowieka (ul. Kuźnicza), gdzie do dziś można ją oglądać.

4. Tajemnicze eksperymenty w Dyhernrfuth

W Dyhernfurth (dzisiejszy Brzeg Dolny) działała w czasie wojny fabryka Anorgana, zajmująca się produkcją gazów bojowych sarinu i tabunu, którymi następnie napełniano pociski artyleryjskie i bomby. Działały także dwa obozy będące filią Gross-Rosen – Dyhernfurth I i Dyhernfurth II. Więźniowie oczywiście zajmowali się najbardziej niebezpieczną pracą związaną z napełnianiem pocisków i bomb, co oczywiście łączyło się z dużą liczbą ofiar przypadkowych wycieków i nieszczelności.

Wątkiem, który przejawia się zarówno we wspomnieniach byłych więźniów, jak i w pracach na ten temat, są tajemnicze eksperymenty, przeprowadzane na terenie zakładu. Więźniowie mieli być zamykani w szklanych kabinach, z których następnie odsysane było powietrze. W efekcie takiego zabiegu, po kilku chwilach następowała śmierć. Jednak to nie koniec eksperymentu. Uśmierconemu w ten sposób więźniowy podawano zastrzyk, w wyniku którego zmarły powracał do życia.

Na ile jest to prawdą? Trudno powiedzieć, jednak umiłowanie nazistów do bestialskich eksperymentów do dziś wzbudza trwogę i odrazę.

3. Grabarze z Frankenstein

Tej historii upatrywać można źródeł inspiracji Mary Shelley, autorki klasycznej powieści grozy „Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz”. Wprawdzie w Ząbkowicach Śląskich – bo to o nich mowa – żaden szalony naukowiec nie zbudował golema z ludzkich szczątków i nie pobudził go do życia za pomocą pioruna, jednak również było ciekawie.

Tzw. afera grabarzy z Frankenstein (dawna nazwa Ząbkowic Śląskich), miała miejsce w 1606 roku. Pojmano, osądzono i skazano na śmierć przez okaleczenie i spalenie na stosie dwóch grabarzy, w których domach znaleziono „wiele pojemników z trującym proszkiem”. W toku śledztwa (tortur) przyznali się oni do takich czynów, jak: rozsypywanie proszku sporządzonego z ludzkich zwłok w domach i na progach domów, smarowanie klamek i kołatek proszkiem ze zwłok, okradanie zwłok, wycinanie płodów ze zmarłych, brzemiennych kobiet i zjadanie ich serc na surowo.

Proces odbył się 20 września 1606 roku, a winnych ukarano. W kolejnych tygodniach podobny los spotkał także kolejnych, zdemaskowanych „wspólników” grabarzy. Łącznie stracono prawie 17 osób, a ostatnia egzekucja odbyła się 13 lutego 1607 roku.

2. Kanibal z Ziębic

Karl Denke handlował mięsem na targu we Wrocławiu. I tu właściwie można by zakończyć tę porywającą historię, gdyby nie sposób, w jaki Denke wchodził w posiadanie mięsa, albowiem proceder, którym parał się ów dżentelmen, polegał na zwabianiu do swojego domu włóczęgów, żebraków i prostytutki, celem ich zamordowania, poćwiartowania i zapeklowania.

Denke wpadł, ponieważ jedna z jego ofiar zdołała zbiec. Był to niejaki Vincenzo Olivier, który natychmiast po ucieczce zgłosił sprawę na policję. Denke został ujęty i jeszcze tego samego wieczora powiesił się w celi na chusteczce do nosa. To jednak nie koniec historii o kanibalu z Ziębic.

Policjanci, którzy udali się do domu mordercy w celu dokonania oględzin, zastali tam iście piekielny widok: stosy zakrwawionych ubrań, kości, przedmiotów osobistych ofiar, sznurówki z włosów czy rzemienie z ludzkiej skóry. Widok szokujący i trudny do zaakceptowania.

Gdy wieści o wyczynach Denkego rozeszły się, splajtowała miejscowa wytwórnia konserw, ponieważ ludzie sądzili, że zaopatrywała się ona w mięso u kanibala. Ludzie przez kilka miesięcy nie jedli wędlin, a woda do Ziębic dostarczana była przez beczkowozy, ponieważ mieszkańcy bali się pić wody ze studni z powodu zwłok zakopywanych w ogródku (w którym – nawiasem mówiąc – do lat 70. znajdowano jeszcze ludzkie szczątki).

Liczba ofiar Denkego szacowana jest na 40, jednak w rzeczywistości mogła ona być znacznie większa.

1. Zniknięcie 20 tys. więźniów

Nie ma tajemnic Dolnego Śląska bez Riese. A w związku z Riese, największą tajemnicą jest odpowiedź na pytanie – co stało się z ponad 20 tysiącami więźniów, których zabrakło w dokumentach?

Walim Kompleks Riese
Fot. Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland, CC BY-ND 2.0

Niemcy byli wyjątkowo skrupulatni, nawet w obliczu faktu zbliżającej się Armii Czerwonej oraz procederu niszczenia dowodów. Jednak fakt, że 20 tysięcy osób rozpłynęło się w powietrzu bez żadnego śladu, jest niecodzienny, nawet jak na nazistowską machinę zagłady. Szczególnie, gdy chodzi o więźniów zatrudnionych przy budowie najbardziej tajemniczych obiektów III Rzeszy na Dolnym Śląsku.

Najbardziej oczywiste rozwiązanie, jakie się nasuwa, to takie, że więźniowie zostali pogrzebani pod ziemią w trakcie wysadzania tuneli. Rozwiązanie to jednak nie daje satysfakcji, ponieważ nie ma na to żadnych dowodów. Podobnie, jak nie ma owych zasypanych tuneli – przynajmniej nie w odkrytej do tej pory części. To z kolei rodzi kolejne pytania, morze pytań, z których najważniejsze to: czy Riese stało się masową mogiłą? A może więzieniem?

Bartek

Wielbiciel rodzinnych wędrówek po Sudetach, od Gór Opawskich po Izery.

Zobacz artykuły

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *